W ramach naszego projektu „Spacerkiem po grodziskich legendach” przypominamy artykuł Sebastiana Skrzypczaka , który także wpisuje się w konwencje tajemniczych historii i legend naszego miasta.

W końcu XIX wieku, a dokładnie w 1884 roku założono w Grodzisku obecny cmentarz parafialny na dzisiejszej ulicy Staszica. Były to wówczas krańce miasta. Tam postanowiono ulokować cmentarz dla najliczniejszej społeczności w naszym mieście – katolików, jednocześnie zamykając stare nekropolie przy grodziskiej farze i kościele św. Ducha. W tym czasie społeczność żydowska swój kirkut posiadała w okolicach dzisiejszego Zespołu Szkól Ponadgimnazjalnych, a protestanci na drugim krańcu miasta przy ulicy Kąkolewskiej. Do cmentarza wytyczono drogę, nazwaną potocznie „Aleją cmentarną” (dzisiaj Staszica). Obsadzono ją 92 lipami, które w naszych czasach zostały już mocno przetrzebione. Starsi mieszkańcy naszego miasta wspominają, że u wejścia w aleję od strony ulicy Garbary stała drewniana brama, która później została cofnięta w stronę cmentarza, a zniknęła całkowicie w momencie przebudowy ulicy w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
Naprzeciwko bramy cmentarnej ustawiono w 1900 roku figurę Najświętszej Marii Panny Niepokalanie Poczętej jako votum za minione stulecie. Drugą taka figurę postawiono na starym cmentarzu przy farze. Statua przy cmentarzu stoi na wysokim cokole – kolumnie do dziś . W czasie II wojny światowej okupanci niemieccy ją zniszczyli, jak wiele innych tego typu ‘świątków” i pomników w mieście. Zaraz po wyzwoleniu została odbudowana staraniem grodziszczanina Adama Furmaniaka, ojca znanego w mieście długoletniego pracownika grodziskich browarów. Figura zwrócona twarzą w kierunku cmentarza ma rozpostarte ramiona, co możemy odczytać jako gest symboliczny. Matka Boska bierze w opiekę wszystkich zmarłych z grodziskiej nekropoli. Na cokole znajduje się napis „Pocieszycielko strapionych módl się za nami”. Nabierał on w latach międzywojennych i tuż po wojnie specjalnego znaczenia. Oto wokół figury przechodziły wszystkie kondukty żałobne z kościoła św. Ducha, który był do 1983 roku kościołem pogrzebowym. Z pewnością żałobnicy strapieni stratą bliskiej, zmarłej osoby choć na chwilę spoglądając na napis przy figurze odczuwali ulgę i pocieszenie. Figura była świadkiem szlochania matek, które utraciły swoje nowo narodzone dzieci. We wspomnianym czasie, pod figurą odbywały się bowiem nabożeństwa żałobne za zmarłe niemowlęta. Pogrzebów tych nie organizowano w kościele świętego Ducha na Rakoniewickiej.
Z figurą przy cmentarzu związana jest również pewna opowieść, powtarzana w przeszłości przez mieszkańców. Przytacza ją zmarły  regionalista grodziski – Piotr Berger. „W okresie międzywojennym przy figurze stała ławka dla wszystkich strudzonych, którzy w cieniu majestatycznych lip, chcieli szukać natchnienia. Miejsce to szczególnie upodobała sobie pewna młoda, zakochana para. Codziennie spotykali się pod figura przy cmentarzu, gruchając w miłosnych igraszkach. Nie podobało się to pobożnym mieszkańcom Grodziska. Jeden z obrażonych Grodziszczan, ukryty w ciemnościach, podczas schadzki zakochanych, miał pod figurą chwycić za nogę dziewczynę…” W tamtych czasach, kiedy wyobraźnia była mniej racjonalna, a ludzie bardziej uduchowieni, dziewczyna omal nie umarła z przerażenia myśląc, że to uścisk obrażonych dusz zmarłych z grodziskiego cmentarza, którym zakochani zakłócają wieczny odpoczynek poprzez swoje intymne schadzki.

Tekst powstał w oparciu o informacje zaczerpnięte z materiałów autorstwa Piotra Bergera, publikowanych w Panoramie Grodziskiej i książce „Ulice i patroni Grodziska”.

Categories:

Tags:

Comments are closed